-Z resztą nie ważne. Wychodzę. Muszę obgadać z [I.T.P] co to znaczy być przyjaciółką.
-Nie zjesz śniadania?-spytał Luke.
-Nie chce jeść,nie jestem głodna. Jak coś to zjem u osoby,która śmie się nazywać "moją przyjaciółką".-zrobiłam cudzysłów w powietrzu-Z resztą co Was obchodzi moje życie?-spytałam sama siebie-Do zobaczenia.
Powiedziałam i nie dając im szansy odpowiedzieć wyszłam z domu.
Zamknęłam za sobą drzwi na klucz i skierowałam się w stronę domu [I.T.P].
Gdy już dotarłam na miejsce otworzyłam drzwi i oczywiście bez pukanie weszłam do środka.
Przyjaciółkę zastałam na kanapie w salonie.
-Cześć [T.I].-usłyszałam jej głos.
-Cześć [I.T.P].-mruknęłam nawet na nią nie patrząc.
-Tobie co się stało?
-Powinnaś brać moją stronę!-powiedziałam głośniej,a dziewczyna westchnęła wiedząc o czym mówię.
-[T.I]! Cholera! Pokłóciliście się praktycznie o nic! Ale jeśli tak bardzo Ci zależy,to okey! Jestem po twojej stronie! Pasuje?
-Nawet bardzo.-ułożyłam się obok niej.
***Michael***
-Nie chcę jeść,nie jestem głodna. Jak coś to zjem u osoby,która śmie się nazywać "moją przyjaciółką"-zrobiła cudzysłów w powietrzu-Z resztą co Was obchodzi moje życie?-spytała sama siebie-Do zobaczenia.
Powiedziała i nie dając nam szansy odpowiedzieć wyszła z domu.
Po chwili usłyszeliśmy dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach.
-Widzisz kurwa Calum co zrobiłeś!?-spytał Ash.
-O co Ci chodzi!?-brunet odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Już zaczynało być dobrze! Zaczynała nam ufać!-krzyknął Luke.
-Ludzie!-chłopak o ciemnej karnacji wstał od stołu-To nie jest moja wina!
-Nie?-zapytałem spokojnie (jako jedyny z towarzystwa)-To powiedź czyja.
-No...No jej.
-Jasne. Zwal wszystko na dziewczynę.
-Ale to po połowie też jej wina!-brązowooki dalej się bronił.
-Ale po większej części Twoja Calum.-Ash się uspokoił.
-Oh zamknijcie się już!-powiedziałem,a chłopaki spojrzeli na mnie zdziwieni.
Od jakiegoś czasu myślałem o [T.I].
Doszedłem (s/a: xd) do wniosku,że strasznie mało je.
Trzeba będzie coś z tym zrobić,bo dziewczyna długo nie pociągnie z taką dietą.
Ona praktycznie nie je,a z tego co wiem to jest jednak potrzebne do życia.
I tak jest już chuda...bardzo,bardzo chuda.
Podzieliłem się tą myślą z chłopakami.
Oni przyznali mi racje i zagłębiliśmy się w tym temacie,zupełnie zapominając o wcześniejszej kłótni.
Podzieliłem się tą myślą z chłopakami.
Oni przyznali mi racje i zagłębiliśmy się w tym temacie,zupełnie zapominając o wcześniejszej kłótni.
***23:30***
Siedzieliśmy zdenerwowani na kanapie w salonie przed telewizorem.
[T.I] od rana nie dała znaku życia.
Po chwili usłyszeliśmy dźwięk przekręcanego kluczyka w drzwiach.
Już mieliśmy zacząć krzyczeć,ale usłyszeliśmy ciche słowa. Podeszliśmy bliżej.
-Ał. Ał. Ał. Kurwa. Ał. Ał. Mam nadzieję,że chłopaki już ściął. Ał! Kurwa!-po jej głosie można było wywnioskować,że płakała.
Spojrzeliśmy na siebie znacząco i po chwili wyszliśmy z naszego "ukrycia".
Jednak po chwili stanęliśmy zszokowani stanem dziewczyny.
Na jej ręce widniał duży siniak.
Jej warga była rozcięta tak samo jak brew,a z ran wydobywała się krew.
Na jej bluzce też była plama krwi.
-[T.I]? C-Co Ci się stało?-spytał Luke.
-Kurwa.-jęknęła gdy nas zobaczyła-Dlaczego jeszcze nie śpicie?
-Martwiliśmy się o Ciebie i jak się okazało było o co.-powiedział Cal.
-Dobra. Idę spać.
-Nie nie nie.-powiedział Ash i wskazał wejście do salonu.
-Po co mam tam iść?-spytała blondynka.
-Trzeba to opatrzyć.-powiedziałem i delikatnie złapałem ją za rękę,lekko ciągnąc w stronę kanapy-Połóż się.
-Po co ten cały cyrk?-spytała.
-Połóż się proszę.-powtórzyłam,w czasie gdy chłopaki poszli szukać apteczki i ręczników.
Dziewczyna spojrzała na mnie,dokładnie przypatrując się moim oczom.
Po chwili wyraz jej twarzy się zmienił i wykonała moją prośbę.
Jeszcze raz spojrzała na mnie,a ja złapałem ją za rękę i kciukiem gładziłem jej skórę.
-Michael nie martw się. Czuję się do...-przerwała,gdy brzuch ją zabolał.
Skąd wiedziałem,że brzuch.
Złapała się za niego wolną ręką.
Spojrzałem na nią troskliwym wzrokiem.
Po chwili przyszli chłopaki z potrzebnymi rzeczami.
Przeniosłem na nich wzrok,a oni jakby czytali mi w myślach od razu ulotnili się z salonu.
Zamoczyłem ręcznik w zimnej wodzie i już chciałem przykładać go do brwi dziewczyny,ale ona mi przerwała.
-W skali od 1 do 10 jak bardzo będzie boleć?-spytała bardziej ściskając moją dłoń.
-Postaram się,żeby jak najmniej.
Dziewczyna skinęła głową i bardziej zacisnęła powieki.
Najdelikatniej jak potrafiłem przyłożyłem jej ręcznik do brwi.
Blondynka jeszcze mocniej trzymała moją dłoń.
Po chwili zabrałem ręcznik,ale dziewczyna nadal nie otworzyła oczu.
Najwyraźniej doskonale zdawała sobie sprawę z tego,że to jest dopiero początek.
Wziąłem wodę utlenioną i nalałem ją na wacik.
Jednak zanim dotknąłem jej rany pocałowałem ją w skroń.
Dopiero później przyłożyłem wacik do rozcięcia.
Dziewczyna wzdrygnęła się i złapała głębszy oddech cały czas trzymając się z brzuch.
Oddaliłem rękę od jej twarzy,po chwili zaklejając na skaleczone miejsce cienki plaster.
Znów złapałem za ręcznik i tym razem przysunąłem go do wargi blondynki.
Gdy obmyłem ranę,postanowiłem jej odpuścić wodę utlenioną.
Jej usta nie wyglądały na tak źle jak rana wyżej.
-Księżniczko musisz zabrać rękę z brzucha.-powiedziałem,gdy chciałem się zająć największą raną.
-Nie chcesz tego widzieć.
-Zabierz ją proszę.-[T.I] po chwili zrobiła to o co ją poprosiłem.
Złapałem za koniec jej koszulki i podciągnąłem do góry.
Rana była o wiele większa,niż się mogłem spodziewać.
Zaczynała się kilka milimetrów od linii spodni,a kończyła przy górnej części żebra.
Ścisnąłem mocniej jej dłoń widząc jak się denerwuje,boi.
Moja ręka ponownie skierowała się w kierunku już mniej białego ręcznika.
Przyłożyłem go (ręcznik) na sam koniec rany.
Jednak przestałem,gdy zobaczyłem łzy na policzkach dziewczyny.
Odłożyłem ręcznik spowrotem i delikatnie starłem kciukiem łzy z jej twarzy.
Dziewczyna w dalszym ciągu nie puszczała mojej drugiej dłoni.
-10.-powiedziała nagle dziewczyna,a ja załapałem o co chodzi.
Skala bólu.
Od 1 do 10.
Ponownie pocałowałem ją w skroń.
-Postaram się to zrobić szybko,dobrze?
Ponownie skinęła głową.
A ja po raz kolejny chwyciłem w dłoń (drugą trzymała dziewczyna) ręcznik.
I znów przyłożyłem do ciała dziewczyny.
Wiedziałem,że wstrzykiwała łzy.
W nieco szybszym tempie przejechałem ręcznikiem wzdłuż rany.
Kilka razy powtórzyłem ten ruch.
Gdy boki przecięcia były już wyczyszczone z krwi,zabrałem ręcznik i wrzuciłem go do miednicy z zimną wodą,którą prawi natychmiast przybrała czerwony kolor.
-Skarbie...Muszę to przeczyścić.-powiedziałem ciszej.
-Proszę nie.-powiedziała,a spod jej powiek zaczęły wypływać pojedyncze łzy.
-W przeciągu pięciu minut przestanę,obiecuję,ale to naprawdę trzeba przeczyścić.
Dziewczyna westchnęła,dając mi tym znak,że mogę zaczynać.
Po prostu się poddała.
Tym razem nie cackałem się z wacikami.
Obiecałem,że zrobię to szybko i mam zamiar obietnicy dotrzymać.
Otworzyłem buteleczkę z wodą utlenioną i wylałem całą jej zawartość do miseczki,która stała obok mnie.
W tej wodzie zamoczyłem czysty ręcznik przyłożyłem go do skóry dziewczyny.
Syknęła z bólu.
Starałem się to zrobić szybko,ale nie chciałem,żeby ją bolało.
-Michael...-powiedziała,a na jej policzkach tworzyły się ślady stworzone z łez.
-Jeszcze chwila słońce.-powiedziałem zgodnie z prawdą.
Po upływie CZTERECH minut odłożyłem ręcznikom.
Została ostatnia czynność.
-Musisz się podnieś.-powiedziałem delikatnie,a dziewczyna skrzywiła się na samą myśl o tym-Pomogę Ci. Tylko powolutku,dobrze?-spytałem.
-Dobrze.-[T.I] odpowiedziała cicho.
Włożyłem rękę pod jej plecy i powoli pomogłem podnieść się do pozycji siedzącej.
-Jest okey?-spojrzałem na jej twarz.
-Tak.-powiedziała szepcząc.
-Nie musisz się więcej podnosić,tyle mi wystarczy.
Dziewczyna skinęła głową.
Chwyciłem za bandaż obok mnie i rozwinąłem kawałek,którym po chwili przewiązałem brzuch blondynki.
Gdy cały jej brzuch był już obwiązany rozdarłem na końcu bandaż i zawiązałem tak,by jej sam nie spadł.
-Połóż się. Spróbuj zasnąć.-powiedziałem przechylając ją jednocześnie tak,żeby się położyła.
[T.I] nie puściła mojej dłoni.
Cały czas ją trzymała,tak jakby się bała,że za chwile zostanie tutaj całkiem sama,ale mi nawet nie przeszło przez myśl,żeby ją zostawić.
Po kilku minutach głaskania dziewczyny po głowi odpłynęła w świat Morfeusza...
Nikola♥Bay♥
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń