-Z czego się śmiejesz?-zapytał Calum patrząc na mnie.
-Nie nic.-uśmiechnęłam się-Ja wychodzę. Wrócę przed 22. Jak coś to dzwońcie!-krzyknęłam jeszcze wychodząc z domu.
Akurat gdy wyszłam zobaczyłam Oliver'a,który szedł w kierunku mojego domu.
Podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.
-Boże jak ja Cię długo nie widziałem słońce.-usłyszałam jego ucieszony głos.
-Tęskniłam.
Olivier to mój najlepszy przyjaciel.
Najlepszą przyjaciółką jest oczywiście [I.T.P].
Ale wracając Olivier jest ze mną odkąd pamiętam.
Zawsze pocieszał mnie po rozstaniach,zawsze wiedział jak mi pomóc i mnie rozbawić.
Jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w życiu.
-Już nigdy nie zostawię Cię na tak długo samą.-powiedział w trakcie drogi-Chwilę mnie nie było przy Tobie,a tu takie rzeczy się dzieją!-powiedział entuzjastycznie na co się zaśmiałam.
Rozmawialiśmy jeszcze dość długi czas,ale po chwili nie wytrzymałam i musiałam zadać mu to pytanie.
-Gdzie mnie zabierasz?
-Wiedziałem,że długo nie wytrzymasz.
-Ugh...No powiedz.-poprosiłam.
-Już nie długo,słońce.-uśmiechną się.
Po chwili stanęliśmy przed wesołym miasteczkiem,na co się zaśmiałam.
-Mogłam się domyślić.-powiedziałam gdy wchodziliśmy.
Po dość długim czasie spędzonym na atrakcjach w parku zatrzymaliśmy się przed stoiskiem z watą cukrową.
Podziękowałam Olivier'owi,który mi ją podał.
-Zawsze Cię tu zabierałem jak byłaś młodsza.-powiedział udając,że ściera łzę z policzka.
-Bez przesady.-zaśmiałam się-Jesteś starszy tylko o dwa lata.-uderzyłam go w ramie.
-Nigdy nie zapomnę tej Twojej roześmianej twarzyczki.-powiedział dalej wpatrując się w tłum ludzi.
-A ja nigdy nie zapomnę tej Twojej przerażonej,gdy wchodziliśmy do domu strachów.-zaśmiałam się-Do tego to wspomnienie jest sprzed 10 minut.-dodałam.
Dopiero około 21:50 zorientowałam się,która jest godzina.
Ale byłam teraz zbyt zajęta chodzeniem po parku z Olivier'em,żeby pomyśleć o tym,że chłopaki czekają na mnie w domu.
Gdy dochodziła 22:30 Oli odprowadził mnie do domu przytulając mocno na pożegnanie.
Kiedy weszłam do salonu zastałam w nim chłopaków,którzy od razu po tym jak skojarzyli,że już jestem zerwali się z kanapy.
Calum staną przede mną tupiąc nogą i patrząc na swój nadgarstek udając,że jest tam zegarek.
Za nim stała reszta chłopaków tak samo tupiąc nogami.
-O której to się do domu przychodzi młoda dano?-spojrzałam na bruneta.
-Po pierwsze. Nie masz zegarka. Po drugie. Byłam z przyjacielem. Po trzecie...właściwie to nie mam nic więcej.-wzruszyłam ramionami.
-Mogło Ci się coś stać.-odezwał się Ash dalej tupiąc tą nogą.
-Przepraszam Daddy.-powiedziałam,na co chłopak się lekko uśmiechną.
-I tak ma być. Ale to nie znaczy,że unikniesz kary.-odezwał się ponownie,na co się zaśmiałam.
-Ludzie pomocy Ashton Irwin chce mnie zjeść!-udałam zdesperowaną.
Po chwili już leżałam na podłodze pod Irwin'em,który mnie łaskotał.
Próbowałam się wyswobodzić,ale chłopak był za silny.
-A-Ash p-puść mni-ie.-powiedziałam pomiędzy śmiechem.
-Znaj moją litość kobieto.-powiedział wstając,a po chwili podając mi rękę,bym mogła zrobić to samo.
Spojrzałam na śmiejących się chłopaków,którzy nawet się nie ruszyli,żeby mi pomóc.
-Dzięki za pomoc.-powiedziałam sarkastycznie-Nieważne. Idę spać. Dobranoc.-już miałam schodzić,ale usłyszałam chłopaków.
-Hymn...-odwróciłam się i zauważyłam chłopaków wskazujących na swoje policzki.
-Serio?-spytałam.
-Całkiem serio.-powiedział Luke.
Podeszłam do nich i każdego po kolei pocałowałam w policzek.
-Tooo?-usłyszałam jeszcze Michael'a.
-Wata cukrowa.-odpowiedziałam.
-Wiedziałem.-powiedział.
Uśmiechnęłam się jeszcze do nich po czym weszłam po schodach na gorę do swojego pokoju.
Weszłam do łazienki.
Weszłam pod prysznic.
Umyłam włosy,po czym wyszłam z kabiny.
Założyłam czystą bieliznę,a na nią piżamę.
Zmyłam makijaż i umyłam zęby.
Po chwili leżałam już w przykryta cieplutką kołderką.
W uszy włożyłam słuchawki,by lepiej mi się spało.
Zasnęłam niemal natychmiast słyszą pierwsze słowa "She's Kinda Hot"...
Nikola♥Bay♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz